22 listopada 2011

Peleryna

Przechadzałam się po moim przepięknym mieście, które było otulone śniegiem. Szłam wzdłuż starego miasta. Uwielbiałam to miejsce. Miało ono swój klimat zwłaszcza zimą. Było tam po prostu bajecznie. Ulica była cała ozdobiona światełkami, które dawały piękną poświatę. Wszystko było idealne. Jednak coś było nie tak. Działo się coś dziwnego. Wszyscy ludzie mieli na sobie peleryny w przeróżnych kolorach. Od jaskrawych żółci przez brązy po szarości. Były one bardzo długie. Ciągnęły się za nimi po śniegu, jednak im to nie przeszkadzało.
Zauważyłam pewną młodą kobietę, która się kłóciła z jakimś mężczyzną. Jej peleryna była krwistoczerwona, a po chwili zrobiła się biała. Zamieniła się w ten delikatny i łagodny kolor, gdy mężczyzna ją przytulał.
Potem stanęła przede mną młoda dziewczyna, rozmawiała przez telefon. Jej peleryna była szara. Miała założony wielki, szeroki kaptur ma głowę. Miałam już ją zaczepić, aby się spytać czy ona też widzi to co ja, ale się powstrzymałam. Jej peleryna nagle zrobiła się zielona – był to przepiękny, delikatny kolor.
To wszystko robiło się coraz dziwniejsze i nie wiedziałam co się dzieje. Nie widziałam czy tylko ja to widzę czy inni też. Zaczęłam się zastanawiać, może ja też miałam na sobie jakąś pelerynę. Spojrzałam po sobie, ale byłam normalnie ubrana. Miałam na sobie brązowe ocieplane trampki, czarne jeansy i swoją ulubioną ciemnobrązową kurtkę na zimę. Moją szyję otulał brązowy komin, a na głowie miałam nauszniki w takim samym kolorze. Na dłoniach miałam także brązowe rękawiczki.
Zadzwoniłam do mamy. Powiedziałam jej, że muszę z nią porozmawiać. Na szczęście była niedaleko. Przyłączyła się do mnie. Ona też miała na sobie pelerynę. Była ona cała brązowa. Miała także założony kaptur na głowę. Już miałam się jej zapytać czy ona też to widzi, ale zadzwonił do niej telefon. Jej przyjaciółka chciała się z nią teraz koniecznie spotkać. Powiedziałam, że nie mam nic przeciwko i niech jedzie do niej. Jej peleryna zrobiła się pomarańczowa.
Zadzwoniłam do swojej przyjaciółki. Powiedziałam, że musimy się spotkać, bo mam problem. Pojechałam do niej. W autobusie zauważyłam, że litery w gazecie też mają różny kolor. Peleryny ludzi w autobusie też zmieniały kolory. Miałam tego już dość. Głowa mnie od tego wszystkiego bolała. Założyłam słuchawki i wsłuchiwałam się w tekst piosenek.
Gdy przyjechałam do przyjaciółki i weszłam do jej pokoju to zauważyłam, że ona też ma na sobie pelerynę. Była ona jednak o wiele cieńsza. Wyglądała tak jakby była zrobiona z jedwabiu. Była lśniąca i w kolorze fioletu. Opowiedziałam jej o wszystkim. Z każdym słowem jej oczy robiły się coraz większe. Była zaskoczona. W tym momencie jej peleryna stała się niebieska. Po chwili odpoczynku od tego wszystkiego zauważyłam, że moja przyjaciółkę coś trafi i jej peleryna miała szary kolor. Chodziło o chłopaka, martwiła się. Nagle zadzwonił do niej telefon, dzwonił jej chłopak. Po zakończonej rozmowie jej peleryna zrobiła się zielona, a na jej buzi zagościł uśmiech.
Wtedy wszystko stało się jasne. Już wiedziałam o co chodziło w tym wszystkim. Kolory są odzwierciedleniem uczuć. Dlatego młoda kobieta miała pelerynę w krwistoczerwonym, bo widocznie się kłóciła z ukochanym, a potem sytuacja złagodniała i materiał miał jasny kolor. Tekst w gazecie też był naładowany emocjami i przeżyciami z danego dnia i dlatego też miał różne kolory.
Mogłoby się wydawać, że wszystko stało się jasne. Jednak tak nie było. Nie rozumiałam tego dlaczego akurat ja to widzę. Może to jakiś dar obserwatora, nie wiem. Muszę nauczyć się kiedyś to kontrolować.
Teraz najważniejszym pytaniem, które będzie mnie prześladować jest: DLACZEGO AKURAT JA TO WIDZĘ?

Pamiętajcie, że każdy ma jakiś dar. Trzeba go tylko odnaleźć w sobie.

1 komentarz:

  1. To sen, prawda? :)
    W sumie ciekawe i racja - każdy ma jakiś dar :)

    OdpowiedzUsuń