19 marca 2013

Lek


Poprosiła Mojego Doktora o pomoc. Nie mogłam sobie sama z tym poradzić. Ciągle bolało, ciągle raniło. Wracało do mnie jak bumerang. Już było lepiej, a tu nagle, trach, znowu to samo.

Doktor dał mi lek. Postawił mnie na drodze jego.

Pojawił się niespodziewanie. Po prostu. Przedstawił się i się zaczęło. Zaintrygował mnie.
Na początku wszystko było spokojnie. Trzeba było się poznać, wybadać.

Potem pojawiały się myśli – nie, na pewno nie, po co?

Jednak on zaczął zabiegać. Codzienne wiadomości, codzienne pisanie. Lekarstwo zaczęło działać.
Poczułam, że nadchodzi ratunek. Chyba czas w to wejść. Czas wyzdrowieć.

Jednak lekarstwo zadziałało jak narkotyk. Chciałam coraz więcej. Nie chciałam przestawać. Ciągle było mi mało. Ciągle mi go brakowało i tęskniłam.

Dodatkowo wszystko zaczęło się uspakajać. Chciałam więcej, a dostawałam coraz mniej.

Co teraz ze mną będzie?

Stałam się niewolnicą własnego ratunku?



Proszę, żeby to nie był koniec!


źródło zdjęcia: weheartit.com via JovanaCapric