Poprosiła Mojego Doktora o pomoc. Nie mogłam sobie sama z
tym poradzić. Ciągle bolało, ciągle raniło. Wracało do mnie jak bumerang. Już
było lepiej, a tu nagle, trach, znowu to samo.
Doktor dał mi lek. Postawił mnie na drodze jego.
Pojawił się niespodziewanie. Po prostu. Przedstawił się i
się zaczęło. Zaintrygował mnie.
Na początku wszystko było spokojnie. Trzeba było się poznać,
wybadać.
Potem pojawiały się myśli – nie, na pewno nie, po co?
Jednak on zaczął zabiegać. Codzienne wiadomości, codzienne
pisanie. Lekarstwo zaczęło działać.
Poczułam, że nadchodzi ratunek. Chyba czas
w to wejść. Czas wyzdrowieć.
Jednak lekarstwo zadziałało jak narkotyk. Chciałam coraz
więcej. Nie chciałam przestawać. Ciągle było mi mało. Ciągle mi go brakowało i
tęskniłam.
Dodatkowo wszystko zaczęło się uspakajać. Chciałam więcej, a
dostawałam coraz mniej.
Co teraz ze mną będzie?
Stałam się niewolnicą własnego ratunku?
…
Proszę, żeby to nie był koniec!
Proszę, żeby to nie był koniec!
źródło zdjęcia: weheartit.com via JovanaCapric
