19 kwietnia 2011

Bananowo

"Bananowy jest po prostu żywot mój".
Bananowe życie to jest coś. Kolorowe podejście do życia. Wszędzie otacza mnie wesołość. Wszędzie pozytywnie zakręceni ludzie. Błogie lenistwo. Gorąca plaża i chłodne drinki. "Po prostu rzekłbyś kicz. O no, no, no, no, no". Może trochę, ale co tam. 
Na wyciągnięcie ręki mam przejrzysty ocean, złoty piasek i słońce, które otula moje ciało promieniami ciepła. Skóra z dnia na dzień staje się coraz ciemniejsza, aż wreszcie czekoladka. Cudownie. 
Do tego jeszcze zimne drinki owocowe, które studzą mnie w tym upalne dni. Wieczorami chodzę na nocne potańcówki przy świetle księżyca i szumie fal. Pewien przystojny chłopak podchodzi do mnie i prosi do tańca.
Czego mogłabym chcieć więcej? 
Nawet moja przyjaciółka jest ze mną. Ją także porwał nieznajomy blondyn do tańca. Wirują w blasku gwiazd, a ja kołyszę się w rytmie fal, które lekko dotykają moich stóp. 
Po prostu raj! Mogłabym tak wiecznie trwać.
Gdy plaża znowu budzi się do życia, mija romantyczny nastrój i ponownie wokół mnie pełno szczęśliwych i zadowolonych ludzi z życia. To jest zaraźliwe. Każdy się do siebie uśmiecha. Tutaj nie ma miejsca na smutek. 
To jest po prostu Wyspa Marzeń. Moja własna Wyspa Marzeń stworzona w mojej głowie pod wpływem radości i szczęścia, jakie teraz buszuje w mojej głowie i duszy! Olbrzymie pokłady optymizmu! Słońce potrafi zdziałać cuda!
Pomyśleć, że pare promyków Słońca, pare cieplejszych powiewów wiatru, a życie staje się piękniejsze! Tak niewiele do szczęścia mi potrzeba. Trzeba jedynie umieć to dostrzec. To piękno dnia, upalnego popołudnia, słonecznego poranka i rozgwieżdżonego wieczoru.
Namawiam Was, abyście i Wy we własnej wyobraźni stworzyli własną Wyspę Szczęścia! 
Teraz "Bananowy jest po prostu żywot mój"!


16 kwietnia 2011

Codzienność

Dzień jak dzień. Niby każdy taki sam, a jednak inny. Poniedziałek nie jest tym samym poniedziałkiem sprzed tygodnia. Każdego dnia odczuwamy różne emocje. Mogą one być do siebie podobne, ale nigdy takie same, gdyż nic nie powtarza się dwa razy. Każdy dzień jest czymś nowym. Każdy poranek jest nowym początkiem, a każdy wieczór staje się podsumowaniem. Noc zawsze jest odpoczynkiem, który jest potrzebny, aby emocje mogły zaznać ujścia. Noc jest ukojeniem i spokojem. Właśnie wtedy wszystkie nasze przeżycia i doznania przeistaczają się w sen. Sen, który potrafi być bardzo realny. Sen, w którym możemy zaszaleć i w którymy może robić rzeczy, których w życiu prawdopodobnie nigdy byśmy nie zrobili.
Dzień jak dzień. Każdy szybko mija. Nie zdażymy się obejrzyć, a już nadchodzi czas podsumowań i sennych przeżyć. Tak samo jest z tygodniami, miesiącami i latami. Przemijają. Czas przepływa nam między palcami. Chyba najwyższy czas zacząć go szanować. Kiedyś zatęskimy za nim. Przecież czas jest tak drogocenny. Musimy sobie to uświadomić. Cieszmy się każdą chwilą, każdą sekundą, każdą minuta. Jest ona cenniejsza niż wszystko. Czas spędzony z rodziną i przyjaciółmi, z tymi, którzy nas kochają i są dla nas ważni, a my dla nich, są bezcenne. Tego nie można nigdzie kupić. Trzeba pielęgnować to co się dostaje od życia. Trzeba pamiętać, że każda sytuacja, nawet ta najgorsza jest darem, gdyż jest lekcją życia, niezbędną do przeżycia na tym świecie. Nauczymy się doceniać to co dostajemy od losu.
Zacznijmy cenić to co bezcenne!

Moja prawda o niebie

Gdy była Noc Spadających Gwiazd siedziałam w ogrodzie i patrzyłam w niebo otulona kocem. Niestety było mi dane dostrzec tylko dwie przecinające błękit gwiazdki . Komary mnie szybko przegoniły. A liczyłam na piękne zjawisko.
Kocham patrzeć w gwiazdy. To uspakaja i wycisza. Noc jest piękna porą, cichą i spokojną. Dla mnie to czas refleksji, zanurzenia się w marzeniach i wspomnieniach, które w sobie pielęgnuje.
Czasem warto zamiast siedzieć do godzin porannych przy komputerze, po prostu poświęcić ten czas na spotkanie z gwiazdami. One też potrzebują naszej uwagi. Przecież są takie piękne i zachwycające. Tak naprawdę każda jest inna, można to dostrzec, nawet stąd, z Ziemi. Trzeba tylko chcieć.
Zerkając na niebo dostrzegamy tylko te najjaśniejsze gwiazdy. W sumie jest ich niewiele. Jednak, gdy się przyjrzymy oceanowi nad naszymi głowami to dostrzeżemy, że jest on cały nimi usłany. Jaśnieją i przygasają.
To niesamowite jak wiele może nas ominąć przez nasze bezczasie. Nie mamy nawet chwili, aby przystanąć, spojrzeć w niebo i dostrzec piękno gwiazd. Jesteśmy w ciągłym biegu i wiele nam ucieka. Nie dostrzegamy uroku tego co nas otacza.

Stańcie czasem i popatrzcie w niebo. Zajrzyjcie w nie. Chciejcie je odkryć i poznać. Spróbujcie nauczyć się go na pamięć. Policzcie wszystkie gwiazdy. Po prostu poświęćcie im trochę czasu.
Gdy nawiążecie kontakt wzrokowy z gwiazdami to na pewno uda Wam się zauważyć pewna rzecz.
Gwiazdy walczą o naszą uwagę. Gdy spojrzy się, na tą która najmocniej świeci to zaraz znajdzie się następna, która jeszcze mocniej zaświeci. To śmieszne. Tak jakby każda wykrzykiwała "Spójrz na mnie!" albo "Wybierz mnie!". Można tak skakać wzrokiem z jednej na drugą.
Można je odkryć, ale na to potrzeba czasu. Trzeba siedzieć i obserwować. Spróbujcie kiedyś. Najlepiej na wsi, gdzie nie ma miejskiego blasku.

Niebo. Niby normalna sprawa. Niby nic wyjątkowego. A jednak gwiazdy mają w sobie tajemniczą moc, która nie pozwala oderwać od nich oczu.