24 listopada 2011

Emocje

Śmiech. Łzy. Przerażenie. Smutek. Radość. EMOCJE.

Towarzyszą mi one każdego dnia. W szkole. W domu. Na każdym kroku jestem przepełniona mnóstwem różnych odczuć. Każdy dzień jest naładowany emocjami. Każda noc jest nimi owładnięta. W czasie snu też przeżywam różne emocje. Czasem zdarza mi się przez sen płakać lub śmiać.
Wzruszają i bawią mnie moje własne perypetie, a także mojej rodziny i znajomych. One dotykają mnie najbardziej i to one najbardziej na mnie oddziałowują.
Jednak są takie momenty w ciągu dnia, kiedy wzruszają i cieszą mnie historie ludzi, których zupełnie nie znam. I to jest piękne. To znaczy, że inny człowiek, obcy dla mnie, ma dla mnie też jakieś znaczenie. Przejmuję się, wzruszam się, gdy spotyka go coś przykrego albo cieszę się, gdy osiąga sukces. Najlepszym przykładem są programy, które są nadawane w telewizji.
Ostatnio oglądałam program „X FACTOR” – wersję amerykańską. Przez całe dwie godziny targały mną przeróżne emocje. Radość. Śmiech. Smutek. Łzy.
Cieszyłam się, gdy ludzie przechodzili do kolejnych etapów. Otwierała się przed nimi ogromna szansa na przyszłość. Spełniały się ich marzenia. Cudownie jest patrzeć na ludzi płaczących ze szczęścia. Łzy szczęścia są niesamowite.
Nie tylko radość jest w takim programie. Jest także miejsce na smutek. Popłakałam się, gdy pewien mężczyzna, który był bez dachu nad głową przeszedł do kolejnego etapu i miał nadzieję na inne jutro. To jest niewyobrażalnie przejmujące. Widać było nadzieję w jego oczach, że to może być dla niego szansa na lepsze życie. Każde potknięcie było dla niego osobistą katastrofą, bardzo przejmował się wszystkim, każdym występem, bo wiedział, że od tego zależy jego przyszłość. To naprawdę trudne. Ta cała historia wywołała we mnie falę uczuć nie do opisania.
Jednak największą dawkę emocji i łez dostarczyła mi pewna murzynka, która ma niesamowity głos. Zaśpiewała piosenkę „Summertime”. Ale nie byłoby tego wrażenie, gdyby nie to, że w czasie, gdy ona była na tym obozie muzycznym umarł jej tata. Nie mogła być na jego pogrzebie i nie mogła być przy matce pogrążonej w smutku i żałobie. Cała ta sytuacja wywołała niesamowicie silne emocje. To była niewyobrażalna dawka uczuć. Kobieta włożyła w tą piosenkę wszystkie swoje emocje. Ta piosenka, aż kipiała od smutku, rozżalenia i tęsknoty. Piosenka ta jest kołysanką dla dziecka. Niewyobrażalny jest jej ból. To uczucie przeszywa odbiorcę od stóp do głów. To było niesamowicie wzruszające. Nie byłam w stanie powstrzymać łez.
To jest niesamowite. Takie pogramy mają na mnie wielki wpływ, silnie oddziałowują na mnie. Bardzo emocjonalnie do tego podchodzę.
Ogólnie nie jestem jakoś bardzo uczuciową osobą, nie okazuje emocji tak na co dzień. Staram się wszystko mieć pod kontrolą. Choć wiadomo, że nadchodzą takie momenty, że już nie ma rady. Trzeba dać upust emocjom. Ale to tylko w domowym zaciszu, w gronie rodziny lub przyjaciół. W szkole nigdy nie okazuję takich emocji jak łzy, jedynie śmiech. Czasem też zdenerwowanie, podirytowanie, ale tego nie da się uniknąć w tym miejscu. Jedyną rzeczą jakiej nie jestem w stanie opanować to stres. Bardzo często mi doskwiera. Nawet w takich sytuacjach, w których nawet nie ma ku temu powodu. Muszę nauczyć się nad tym panować, bo to wykańcza mnie nerwowo.
Więc mimo swojej nie wylewności takie programy właśnie jak „X FACTOR” poruszają mnie bardzo.

Jest jeszcze jeden program, który mnie bardzo porusza, jest „Dom nie do poznania”. To jest cudowny projekt. Niesie pomoc bezradnym ludziom. Dla niewtajemniczonych – grupa projektantów z USA podróżuje po kraju i pomaga ludziom. Budują im domy. Pomagają finansowo. Dają im drugą szansę. Dają im lepszą przyszłość. Są to głównie rodziny, które zostały dotknięte tragediami takimi jak huragany lub tsunami, a także tragediami rodzinnymi.
Ten program przez samą formę jest już niezwykły. Projektanci to cudowni i dobrzy ludzie. Rodziny, którym pomagają są niesamowite i wyjątkowe. 

Takie programy przypominają mi o mojej wrażliwości i mojej emocjonalności. Czasem sama jestem tym zaskoczona. Często moi bliscy są zaskoczeni, że z moich oczu lecą łzy podczas takich projektów, bo śmiech u mnie jest codziennością. Widocznie jestem wrażliwa na innych, na ich tragedie, na ich radości.

Wrażliwość. Emocjonalność. Łzy. Nie są one wcale oznaką słabości tak jak to, niektórzy uważają. Są to piękne cechy. Nie powinniśmy się ich wstydzić.
Śmiejemy się głośno – śmiechu się nie wstydzimy, wręcz przeciwnie – potęgujemy go.
Wzruszać się też można – nie tylko w zakątku własnego gniazdka. Nauczmy się okazywać swoją wrażliwość. Odważmy się ją pokazywać.

Bądźmy wrażliwi. Bądźmy wrażliwi na innych.


A teraz filmik dla Was. Jest to występ kobiety, która tak bardzo mnie poruszyła.

Przed Wami STACY FRANCIS.

2 komentarze:

  1. przepiękny ma głos:)zapraszam do siebie w wolnym czasie:)
    http://mesmerize87.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. niesamowita jest :)
    na pewno zajrzę do Ciebie ;)

    OdpowiedzUsuń