Nagle przyszedł takie moment, kiedy uświadomiłam sobie jakie jest moje największe marzenie. Nigdy o tym nie myślałam. Nigdy się nie zastanawiałam nad tym jakie są moje marzenia. Może to wynikało z tego, że zawsze wszystko miałam. Bardzo rzadko słyszałam NIE.
Moim marzeniem z dzieciństwa było mieszkanie w domu z rodzicami, gdzieś pod Warszawą. Marzenie się spełniło pare lat temu. Zresztą niedawno uświadomiłam sobie, że nim było. Marzyłam o tym od maleńkości. Pomyśleć, że chciałam z tego zrezygnować i wracać do Warszawy. Marzenie z dzieciństwa będzie trwać.
Ostatnio znajomy się mnie zapytał, jakie mam marzenie? Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Nigdy o tym nie myślałam. Żyłam daną chwilą i naogół miałam wszystko czego mi trzeba. Jednak zaczęłam się zastanawiać jakie jest moje obecne marzenie. Nie wiedziałam. Laptop - to takie banalne, raczej nie nadaje się na marzenie. Prawo jazdy - to nie marzenie, to raczej konieczność i przyjemność. Lustrzanka - to rzeczywiście marzenie, ale obecnie nieosiągalne, gdyż mam duże wymagania i potrzeba mi sporo pieniędzy, na to muszę jeszcze poczekać. Moim największym marzeniem jest podróżowanie po świecie, poznawanie nowych ludzi, nowych miejsc i przeżywanie przygód. To jest najprawdziwsze marzenie. Chciałabym, żeby towarzyszyła mi jakaś bliska mi osoba, przyjaciel, przyjaciółka. Bo najważniejsze nie jest gdzie, ale z KIM.
Z przyjaciółką wymyśliłyśmy, że pojedziemy na jakiś czas do USA. Już tam byłam. Kocham ten kraj. Ludzie są tam cudowni. Pełni pozytywnej energii. Są dobrze nastawieni do świata i do innych ludzi. Są po prostu mili. Ameryka jest piękna. Można ją zwiedzać i zwiedzać. Na pewno tam wrócę, ale nie wiem czy z przyjaciółką. Jest to też marzenie, ale nie wiem czy osiągalne. Na to potrzeba pieniędzy, czasu. Wydaje mi się, że to raczej słowa rzucane na wiatr, nie traktowane poważnie.
Mam nadzieję, że jednak moja druga przyjaciółka, która jest dla mnie jak siostra, której nigdy nie miałam, skusi się na podróżowanie i zwiedzanie świata, przeżywanie przygód. Niekoniecznie tylko we dwie. Może w czwórkę. Tego nie wiem. Jednak mam nadzieję, że da się namówić, że spodoba jej się mój pomysł. Chciałabym, aby się odważyła, chciałabym, aby pokonała swoje słabości i zdobyła odwagę na rzeczy, o których nawet nie śniła.
Jednak wszystko jest jedną niewiadomą. Nie mam pojęcia czy to się spełni. Podobno jak czegoś się bardzo pragnie i wierzy się w to, że się uda, to rzeczywiście tak się dzieje. Pragnienie już we mnie jest, pozostaje jeszcze wiara, z tym zawsze jest trudniej, ale będę się starać, bo marzenia się spełniają.
TRZEBA WIERZYĆ, ŻE SIĘ UDA.
MARZENIA SIĘ SPEŁNIAJĄ.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz