Gdy była Noc Spadających Gwiazd siedziałam w ogrodzie i patrzyłam w niebo otulona kocem. Niestety było mi dane dostrzec tylko dwie przecinające błękit gwiazdki . Komary mnie szybko przegoniły. A liczyłam na piękne zjawisko.
Kocham patrzeć w gwiazdy. To uspakaja i wycisza. Noc jest piękna porą, cichą i spokojną. Dla mnie to czas refleksji, zanurzenia się w marzeniach i wspomnieniach, które w sobie pielęgnuje.
Czasem warto zamiast siedzieć do godzin porannych przy komputerze, po prostu poświęcić ten czas na spotkanie z gwiazdami. One też potrzebują naszej uwagi. Przecież są takie piękne i zachwycające. Tak naprawdę każda jest inna, można to dostrzec, nawet stąd, z Ziemi. Trzeba tylko chcieć.
Zerkając na niebo dostrzegamy tylko te najjaśniejsze gwiazdy. W sumie jest ich niewiele. Jednak, gdy się przyjrzymy oceanowi nad naszymi głowami to dostrzeżemy, że jest on cały nimi usłany. Jaśnieją i przygasają.
To niesamowite jak wiele może nas ominąć przez nasze bezczasie. Nie mamy nawet chwili, aby przystanąć, spojrzeć w niebo i dostrzec piękno gwiazd. Jesteśmy w ciągłym biegu i wiele nam ucieka. Nie dostrzegamy uroku tego co nas otacza.
Stańcie czasem i popatrzcie w niebo. Zajrzyjcie w nie. Chciejcie je odkryć i poznać. Spróbujcie nauczyć się go na pamięć. Policzcie wszystkie gwiazdy. Po prostu poświęćcie im trochę czasu.
Gdy nawiążecie kontakt wzrokowy z gwiazdami to na pewno uda Wam się zauważyć pewna rzecz.
Gwiazdy walczą o naszą uwagę. Gdy spojrzy się, na tą która najmocniej świeci to zaraz znajdzie się następna, która jeszcze mocniej zaświeci. To śmieszne. Tak jakby każda wykrzykiwała "Spójrz na mnie!" albo "Wybierz mnie!". Można tak skakać wzrokiem z jednej na drugą.
Można je odkryć, ale na to potrzeba czasu. Trzeba siedzieć i obserwować. Spróbujcie kiedyś. Najlepiej na wsi, gdzie nie ma miejskiego blasku.
Niebo. Niby normalna sprawa. Niby nic wyjątkowego. A jednak gwiazdy mają w sobie tajemniczą moc, która nie pozwala oderwać od nich oczu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz